A może jednak Euro? Około 70% członków islandzkiej Federacji Handlowców jest za wprowadzeniem na Islandii euro jako obowiązującej waluty, natomiast 57% chciałoby przystąpienia do Unii Europejskiej - wynika z sondażu instytutu Capasent-Gallup.
"Sygnały od naszych członków do rządu są jasne. Ostatnie komplikacje w gospodarce były spowodowane brakiem stabilności korony. Przedsiębiorcy traktują dziś koronę jak źródło problemów. To są fakty, których rząd nie może zignorować" - powiedział Knútur Sigmarsson, szef FH, dziennikowi Frettabladid.
Vilhjálmur Egilsson, przewodniczący Konfederacji Pracodawców nie jest zaskoczony. "To zgodna opinia przedsiębiorców. Nastąpiła jednak zmiana w kwestii przystąpienia do Unii Europejskiej. Jeszcze kilka lat temu nie było tak dużego poparcia dla członkostwa. Przedsiębiorcy mają jednak dość ciągłego spadku korony i wysokich stóp procentowych" - powiedział Egilson.
Wejście Islandii do strefy euro to jeden z pomysłów na stabilizację. Korona islandzka jest najmniejszą, niezależną walutą świata i to najbardziej na niej odbijają sie reperkusje światowych problemów. Kilkuletni islandzki boom gospodarczy objawiający się m.in. konsumpcyjnym stylem życia, nowymi, luksusowymi apartamentami w Reykjaviku i ekspansją islandzkich firm został zatrzymany w na początku br. Waluta islandzka osłabła w tym czasie o 25%, inflacja wynosi 6,8%, choć mówi się, że liczby nie oddają skali zjawiska. Na to wszystko nakładają się galopujące ceny ropy naftowej oraz problemy osób, które zaciągnęły kredyty w obcych walutach. Amerykański bank Bear Stearns zasugerował, że inwestycje na Islandii są tak bezpieczne jak w Kazachstanie. /icelandreview.com, The Guardian/ kkw, 2008-05-24 02:18 |